"Tłoczno. Głośno. Duszno.
W powietrzu czuć magię
zamykam oczy oddaję się muzyce
czuję Twój zapach i dotyk,
gdy odgarniasz mi zabłąkany kosmyk z twarzy
widzę Twoje oczy które błyszczą dzikim blaskiem
kolejny raz nie mogę Ci się oprzeć …"
Uległam. Ponownie. Tym razem jednak jeszcze bardziej,mocniej, jeszcze intensywnej, choć nie zdawałam sobie sprawy, że to było w ogóle możliwe. Zaufałam Ci, tak bardzo Ci zaufałam ... a teraz tak bardzo tego żałuje.
Jak to jest, wytłumacz mi proszę - jak to jest, że jednego dnia mówisz, że Ci zależy. Boisz się, ale Ci zależy. Mówisz, że daje Ci szczęście. Trzymasz mnie za rękę, całujesz czule w czoło, patrzysz się na mnie tak jak bym była wszystkim czego pragniesz. Pamiętam jak mnie tego dnia przytulałeś. Tak mocno, tak zachłannie, tak jakbyś miał nigdy już mnie nie wypuścić ze swych objęć. Tego dnia byłam tak szczęśliwa i dopiero teraz, z perspektywy czasu, zdałam sobie sprawę, że to było pożegnanie, najpiękniejsze a zarazem najtragiczniejsze pożegnanie.
Jak to jest, wytłumacz mi proszę - jak to jest, że jednego dnia mówisz, że Ci zależy. Boisz się, ale Ci zależy. Mówisz, że daje Ci szczęście. Trzymasz mnie za rękę, całujesz czule w czoło, patrzysz się na mnie tak jak bym była wszystkim czego pragniesz. Pamiętam jak mnie tego dnia przytulałeś. Tak mocno, tak zachłannie, tak jakbyś miał nigdy już mnie nie wypuścić ze swych objęć. Tego dnia byłam tak szczęśliwa i dopiero teraz, z perspektywy czasu, zdałam sobie sprawę, że to było pożegnanie, najpiękniejsze a zarazem najtragiczniejsze pożegnanie.
3 dni później nie byłeś już tą samą osobą.
Tamtego dnia czułam się jakbym unosiła się ze szczęścia 10cm. nad ziemią. Później okazało się, że to było więcej, znacznie więcej. Upadek bolał, ciągle boli.
Tamtego dnia czułam się jakbym unosiła się ze szczęścia 10cm. nad ziemią. Później okazało się, że to było więcej, znacznie więcej. Upadek bolał, ciągle boli.
"Skąd tu wiedzieć, jak mogło było zakończyć się coś, co nie miało początku, co ukazało się od środka i znikło bez określonego kształtu, rozpływając się na skraju innej mgły?"
Powiedziałeś, że spotykasz się z inną kobietą. Uciekłeś... bo się bałeś. Uciekłeś, bo wiedziałeś że spieprzysz i wolisz żebym teraz cierpiała mniej niż w przyszłości więcej.
Tchórz!
Brak mi do Ciebie słów. Złamałeś mnie - ponownie.
Byłam dzielna, nawet uśmiechnęłam się na "do widzenia", jechałam przykładnie w tramwaju, po przyjściu do domu wyszczotkowałam zęby, grzecznie ubrałam się w piżamę... i dopiero wtedy, zagrzebując się głęboko pod kołdrą, tak żeby nikt nie widział, tak żeby nikt nie słyszał, pozwoliłam by kilka, a może i więcej, łez popłynęło po moim policzku.
Tamtej nocy również zaklęłam się przed Bogiem, że to po raz ostatni... nie uronię nad Tobą już ani jednej łzy, nie zmarnuje przez Ciebie już ani jednego wieczoru, popołudnia, poranka.
A wiesz co w tym wszystkim jest najgłupsze? Czasem udaje mi się zapomnieć o tym co się wydarzyło, i gdy słyszę jakąś ciekawostkę czy to w radiu czy na zajęciach, wtedy myślę zaśmiewając się w duchu "Ciekawe czy ON wie". Potem dopiero do mnie dociera, że to już przecież nieistotne... Zachowuję tę ciekawostkę dla siebie, bo już nie ma osoby z którą mogłabym się nią podzielić, bo nie ma wokół mnie osoby, która by zrozumiała tak jak Ty zawsze rozumiałeś.
Tęsknię za tobą, głupia ja. Brakuje mi naszych spotkań. Bo MY mieliśmy coś więcej. To było podobieństwo charakterów, wspólny humor, zainteresowania, tematy, masa wspomnień i ogrom wspólnych doświadczeń. To było coś więcej niż zwykłe zauroczenie... a teraz nie ma już nic, pozostała tylko ta pustka, którą ja nie potrafię zapełnić - na razie, za to Tobie widocznie poszło bardzo dobrze. Widziałam ... wszystko wiem...
Tchórz!
Brak mi do Ciebie słów. Złamałeś mnie - ponownie.
Byłam dzielna, nawet uśmiechnęłam się na "do widzenia", jechałam przykładnie w tramwaju, po przyjściu do domu wyszczotkowałam zęby, grzecznie ubrałam się w piżamę... i dopiero wtedy, zagrzebując się głęboko pod kołdrą, tak żeby nikt nie widział, tak żeby nikt nie słyszał, pozwoliłam by kilka, a może i więcej, łez popłynęło po moim policzku.
Tamtej nocy również zaklęłam się przed Bogiem, że to po raz ostatni... nie uronię nad Tobą już ani jednej łzy, nie zmarnuje przez Ciebie już ani jednego wieczoru, popołudnia, poranka.
A wiesz co w tym wszystkim jest najgłupsze? Czasem udaje mi się zapomnieć o tym co się wydarzyło, i gdy słyszę jakąś ciekawostkę czy to w radiu czy na zajęciach, wtedy myślę zaśmiewając się w duchu "Ciekawe czy ON wie". Potem dopiero do mnie dociera, że to już przecież nieistotne... Zachowuję tę ciekawostkę dla siebie, bo już nie ma osoby z którą mogłabym się nią podzielić, bo nie ma wokół mnie osoby, która by zrozumiała tak jak Ty zawsze rozumiałeś.
Tęsknię za tobą, głupia ja. Brakuje mi naszych spotkań. Bo MY mieliśmy coś więcej. To było podobieństwo charakterów, wspólny humor, zainteresowania, tematy, masa wspomnień i ogrom wspólnych doświadczeń. To było coś więcej niż zwykłe zauroczenie... a teraz nie ma już nic, pozostała tylko ta pustka, którą ja nie potrafię zapełnić - na razie, za to Tobie widocznie poszło bardzo dobrze. Widziałam ... wszystko wiem...
"Ludzie zawodzą mała. Nie pierwszy i nie ostatni raz. Jeszcze wiele razy będziesz przez nich płakać, ale to pomaga Ci być silniejszą i bardziej ostrożniejszą. Pamiętaj obdarzaj zaufaniem tych, co na to zasłużyli. Pamiętaj!"
Tymczasem...