Everybody knows where you go when the sun goes down.
I think you only live to see the lights of town.
I wasted my time when I would try, try, try.
When the lights have lost their glow, you're gonna cry, cry, cry.
Chciałabym powiedzieć, żeby to było na tyle w temacie Pana D., ale nie sądzę by okłamywanie samej siebie było właściwą drogą. Nasza relacja ze skomplikowanej awansowała na ... no właśnie, aż ciężko to nazwać. Długie nocne rozmowy o życiu i miłości, wymienianie się ulubionymi piosenkami, wieczorne spacery - przyjaźń? - NIE! - zakochanie? - Boże broń!
Sama już w tym wszystkim się pogubiłam, ale muszę powiedzieć jedno - cokolwiek by to nie było i gdziekolwiek by to nie prowadziło, podoba mi się - na dany moment. Jest normalnie, a normalność w moim życiu ostatnio jest tak rzadko spotykanym zjawiskiem, że gdy tylko mam z nią do czynienia upajam się nią jak najlepszego gatunku winem - hmmm choć raczej w tym wypadku pasowało by upijam.
Who are we to be emotional
Who are we to play with hearts and throw away it all
Who are we to turn eachothers heads
Who are we to find ourselves in other peoples beds
Oh I don't like the way I never listen to myselfI feel like I'm on fire and I'm trying to cry for help
Oh I don't think you know me much at all
At all...
Zapach świeżo upieczonych muffinek z jagodami łagodzi moje skołatane nerwy i pomaga odnaleźć dawno zagubiony spokój. Zachciało mi się mieć swoją wielką, wakacyjną, romantyczną historię.... Było fajnie, ale gdy rzeczywistość puka to drzwi, trzeba się otrząsnąć i jak nawet to "otrząśnięcie" nie będzie krzywdzące dla mnie to ta druga osoba obawiam się że może ucierpieć ... i to prze zemnie.... aż chcę się powiedzieć "kolejna!", "znów!" .... i pracuj tu człowieku nad karmą.
Co w tym wszystkim jest najgorsze lub najbardziej przykre? Brak odwagi z mojej strony. Bo moim zdaniem trzeba jej wiele, by stanąć twarzą w twarz z 'Tą' osobą i powiedzieć, że czas przestać się spotykać. Ja tej odwagi chyba nie posiadam a milczenie wydaje się być najbardziej dziecinnym i niepoważnym rozwiązaniem ze wszystkich możliwych. Tak bardzo bym chciała żeby ktoś porządnie na mnie nakrzyczał i kazał wziąć się w garść. Bo przecież nie będę udawać że jest coś, czego z mojej strony nie ma. Bo chyba tylko gorsze o odrzucenia może być udawanie że na kimś Ci zależy. Im więcej spotkań tym bardziej ta osoba się angażuje, a Ty tym bardziej się utwierdzasz w przekonaniu, że to wszystko zagubiło swój sens już dawno temu. Może i moja decyzja będzie raniąca dla tej drugiej osoby ale szczerość to chyba najlepsza rzecz jaką mogę dać na sam koniec. Bo szczerość oznacza szacunek.
Zachciało mi się mieć swoją wielką, wakacyjną, romantyczną historię...
This love is be and end all
This love will be your downfall
This love is be and end all
This love will be your downfall
This love is be and end all
This love will be your downfall
I'm feeling down about this love
Pan DD. wyjechał i Kraków bez niego nie jest tym samym Krakowem, jaki miałam okazje poznać przez ostatni rok. Jest pusto, jest cicho, jest spokojnie. Aż z bólem serca muszę przyznać, że brakuje mi jego telefonów o 3 w nocy, naszych spotkań na Kazimierzu, zapachu parzonej przez niego kawy a przede wszystkim naszych rozmów, naszych żartów i naszych wygłupów. Macie mnie i nie mam zamiaru tego ukrywać - tęsknię za nim i to cholernie i bardziej niż mogłabym się przyznać przed samą sobą. Tęsknię za tym irytującym, do bólu nieodpowiedzialnym człowiekiem i draniem jakich mało na tym świecie - draniem dla innych. A dla mnie? A dla mnie moim słodkim i jedynym panem DD. Już się wprost nie mogę doczekać kiedy go ponownie wyściskam! A tak poza tym i w temacie to nie lubię Norwegii jeszcze bardziej!
Who are you to make me feel so good
Who are we to tell ourselves that we're misunderstood
Oh who am I to say I'm always yours
Who am I to choose the boy that everyone adores
Oh I don't see a reason why we can't just be apart
We're falling on eachother like we're always in the dark
Oh I don't think you know me much at all, at all
Pustkę w serduszku spowodowaną brakiem Pana DD i tęsknotą za nim, próbuje zapełnić osobą Pana J. o którym dzisiaj wspomnę tylko słowem, ale jest to zdecydowanie nietuzinkowa postać zasługująca na dwa lub nawet na słowa trzy. Pan J jest niezwykle przystojnym, inteligentnym i wbrew dacie figurującej w dowodzie osobistym - dojrzałym mężczyzną. Można wręcz powiedzieć, że z charakteru stanowi absolutnie przeciwieństwo Pana DD. Podobne spojrzenie na ważne życiowe sprawy zaowocowały wieloma wieczorami spędzonymi na długich rozmowach przy winie. Te popołudniowe spotkania również okazały się niezwykle udane - zwłaszcza te spędzone w naszej ukochanej Scharlotte, gdzie w tle leci nastrojowa francuska muzyka, w powietrzu czuć aromat świeżo parzonej kawy oraz słodkiego pieczywa podczas gdy my rozpływamy się w ekstazie zajadając się sernikiem z białą czekoladą i musem malinowym. No i ten przystojny kelner, który spokojnie mógłby być brany za brata bliźniaka Enrique Iglesiasa jeszcze dodaje temu miejscu dodatkowy urok i czar ;) Choć tak naprawdę nawet bez niego Sharlotte zawładnęła by naszymi sercami oraz kubkami smakowymi.
Szalenie spontaniczna wycieczka do Warszawy z Panem M. zakończyła się 3-dniowym zatruciem żołądkowym. Ale wiecie co - warto było. Choć żar się lał z nieba, a nasz dieta opierała się na jedzeniu nieprzyzwoitej ilości lodów to bawiliśmy się wprost fantastycznie i zdołaliśmy zobaczyć najważniejsze atrakcje naszej stolicy - wliczając w to Stadion Narodowy, Pepsi Arene i jedząc prawie 3 godzinny lunch w łazienkach Królewskich. Jak nie da się zaprzeczyć, że samo miasto nas bardzo pozytywnie zaskoczyło to jego mieszkańcy już niekoniecznie. Tak więc choć dzień był cudowny to koniec końców cieszyłam się że zakończyłam go w Krakowie podążając ulicami które przecież tak dobrze znam.
Koniec Września już lada dzień i daty egzaminów coraz bliżej w kalendarzu a mój podręcznik do prawa ciągle i niestety tylko ładnie wygląda na półce. Kampanie wrześniową czas zacząć - od poniedziałku...
"Nie ma przypadków przypadkowych. Wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni. Róże rzeczy dzieją się w życiu nie bez powodu... nawet te złe"
A tymczasem ja się żegnam moi mili.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz