Cos if one day you wake up and find that you're missing me,
And your heart starts to wonder where on this earth I can be,
Thinking maybe you'd come back here to the place that we'd meet,
And you'd see me waiting for you on the corner of the street.
Nie, nie dam dzisiaj nikomu tej satysfakcji i zgodnie z moim założeniem nie będę pisać o tym, o kim pisać nie miałam. Choć ON widocznie sobie o mnie ostatnio przypomniał i postanowił dręczyć moją duszę i umysł za pomocą najpopularniejszego komunikatora społecznego...
Zresztą muszę się pochwalić małym sukcesem - z dnia na dzień myślę o nim coraz mniej, choć to i tak na tyle dużo, że aż wstyd się przyznać. Na szczęście wiele innych spraw zaprzątający mój umysł pozwala mi na owe "nie myślenie". Pozostały jeszcze tylko te noce - głuche i puste.
Let me hold you
For the last time
It's the last chance to feel again
But you broke me
Now I can't feel anything
Powoli jednak czuję to ... nadchodzi coś, na co czekałam już dawno. Bardzo wolno, ale jednak z każdym dniem przełączam przycisk "on" na "off". Wyłączam uczucia. Dla niektórych może to wydawać się okrutne, ale dla mnie to jest coś na co wyczekuję z wielką ekscytacją i poruszeniem. Z każdym dniem wraca moja pewność siebie, z każdym dniem noszę głowę coraz wyżej a na twarzy gości więcej uśmiechu -tego ironicznego, ale jednak. Uczę się żyć na nowo, uczę się być na nowo taką jak kiedyś i odnoszę sukces na tym polu. Zresztą nie tylko... może dla tego ostatnio tak mi się powodzi. Drobny sukces potrafi nas podbudować, a ich pasmo? Huh! Jest coraz lepiej!
Spotkanie z Panną M. naładowało mnie ogromem pozytywnej energii i utwierdziło w przekonaniu, że nikt tak dobrze nie zrozumie kobiety jak druga kobieta. Mogę mieć swoich przyjaciół płci męskiej, ale to i tak nigdy nie będzie to samo! Kobiety są kobietami, mężczyźni - mężczyznami i jest to powszechnie znany fakt, że przecież my jesteśmy z wenus a oni z marsa.
Oczywiście nic nie chcę ujmować moim męskim znajomy! Bo przecież nic tak dobrze nie smakuje jak tosty o pierwszej w nocy przygotowane przez półnagiego mężczyznę o torsie niczym z reklamówki Cevina Kleina. No i przecież kto innym by Cię odbierał wstawioną z Rynku? Pomagał wybierać prezent urodzinowy dla osoby wymienionej powyżej? Użyczał swojego silnego ramienia gdy już na prawdę jest źle? Mówił, że jak ktoś odważy się Cię skrzywdzić to go zabije? No właśnie...
Miniony tydzień nauczył mnie oraz utwierdził w kolejnej rzeczy. Otóż nie warto zbytnio planować. Może mam tak tylko ja? A może wam też się zdarza, ale ostatnimi czasy życie pokazuje mi, że cokolwiek bym sobie nie obmyśliła, przemyślała na setki sposobów czy zapanowała - zawsze jakoś wychodzi inaczej. Nieprzewidywalność i zmienność kolei losu przyprawia mnie w ostatnich dniach o mały zawrót głowy. Bo przecież zawsze jakiegoś wariantu nie brało się pod uwagę!
Jak by Ktoś mnie zapytał co najbardziej cenię sobie w życiu to na dany moment powiedziałabym, że właśnie tą nieprzewidywalność. Bo taka jest prawda - nie wiesz tak do końca co się wydarzy następengo dnia. Warto tylko czasem dopomóc losowi i ruszyć się z domu. Uwierzcie mi -świat daje nam tyle możliwości! Trzeba tylko wiedzieć gdzie szukać tych odpowiednich dla nas. Zmienność, ulotność - to sprawia, że bardziej doceniamy to co otrzymaliśmy i co posiadamy. A jak to już stracimy to - no cóż, tak to już jest - przynajmniej zostają piękne wspomnienia.
Cele - to kolejna diabelnie ważna rzecz. Warto wiedzieć gdzie się chce podążać. To ułatwia wybranie właściwiej i optymalnej drogi.. Jak dobrze, że zrozumiałam to teraz, dzięki temu cały czas pnę się w górę i realizuję. Kto wie, ale moi drodzy już za kilka-kilkanaście dni będziecie mnie mogli podziwiać w małym, czerwonym autku z dużym znakiem L na dachu! Mieszkańcy Karkowa -strzeżcie się! ;)
Pan M. twierdzi, że czyta ze mnie jak z otwartej książki i że idzie mu to świetnie. Ja twierdzę, że zaledwie dobrze i warto wspomnieć że czytać dobrze nie oznacza umieć przeczytać wszystko!
Arbuzowo -cynamonowy zapach wakacji. Istny oksymoron! Co się ze mną dzieje? Już nawet pory roku mi się mieszają. Świat zwariował - no chyba.... no chyba że to może ja?
Chaotyczny ciąg całkowicie oderwanych od siebie myśli. Witajcie w mojej rzeczywistości. I ten intrygujący zapach cynamonu nagminnie pojawiający się w snach. Przypadek?
Wishing, wanting for something more
Always better than I had before
Who knew these dreams would come true
And I run the red, won't stop at night
I don't care for traffic lights
Things ain't moving quick enough for me
Ah i warte zapamiętania - kluczyk do serca najlepiej zakopać gdzieś głęboko, albo nosić na własnej szyi, w tedy masz pewność, że w żadne niepowołane ręce się on nie dostanie.
"Biada temu, kto nadużywa przewagi, jaką nad sercem drugiego posiada, w tym celu, by pozbawić go radości, kiełkującej na dnie jego serca. Żaden podarunek, żadna przysługa nie są w stanie zastąpić radości, której nas pozbawiła zawistna niechęć naszego tyrana."
Tymczasem moi mili.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz