Ostatniego dnia w Budapeszcie postanowiliśmy się udać na Termy. Świetny pomysł zwłaszcza że to był lany poniedziałek- więc pomoczyliśmy się na prawde porządnie!
Termy na Węgrzech jest to rzecz bardzo popularna. Możne je spotkać praktycznie wszędzie, więc i w stolicy nie mogło ich zabraknąć. Mieszkańcy kraju widocznie bardzo się lubują w takich typu rzeczach, bo wybór miejsc jest na prawdę szeroki i każde proponuje nam coś innego. My akuratnie zdecydowaliśmy się na te największe i najbardziej popularne -Széchenyi Gyógyfürdő. Termy te o dość długiej historii (otworzone w I poło XXw.) położone w przeuroczej okolicy, obleganej zarówno przez turystów jak i miejscowych, ze względu na bliskość jednego z większych parków w Budapeszcie, ZOO i wielu innych atrakcji. Same kąpielisko jest na prawdę olbrzymie, umiejscowione w przepięknym secesyjnym budynku. Będąc tam można się poczuć jak by się cofnęło o kilkadziesiąt lat wstecz. Miejsce na prawdę klimatyczne- ale o tym zaraz.
Park miejski w otoczeniu kąpielisk
Budynek z daleka
Małe zbliżenie ;)
Zarówno budynek, jak i można tak nazwać lobby w którym znajdują się kasy wygląda imponująco. Imponująco była również cena. Imponująca w tym pozytywnym znaczeniu. Za całodobowy normalny bilet (w całych Węgrzech turystów nie obowiązują studenckie czy emerytalne zniżki) zapłaciłam coś ok. 43000 huf. - czyli coś ponad 50 zł. Porównując do cen w Bukowinie gdzie 2,5h kosztuje 54zł. Széchenyi Gyógyfürdő wypada bardzo przyzwoicie . Zwłaszcza, że w cena obejmuje wszystkie baseny oraz sauny (a jest ich na prawdę do wyboru do koloru) a w Bukowinie za np. saunę trzeba dodatkowa zapłacić.
Lobby
Haha widocznie po kąpielach możemy się poczuć niczym Afrodyta! ;)
Żebym nie zaponiała wspomnieć są dostępne 2 rodzaje biletów - jeden z szafkami takimi jak na normalnym basenie, a drugi (drożyszy o ok. 800 huf. - czyli coś ponad 10 zł.) z kabinami. To drugie to na prawdę fantastyczna rzecz, ponieważ masz troszkę prywatności. Jest na tyle miejsa, że spokojnie mogą się w niej przebierać 2 osoby na raz. Jedyne "ale" to jest wygląd tych kabin. Nic jednak nie mówię zobaczcie sami ...
Tak ,tak, wiem , absolutny powrót do przeszłości. Linoleum na podłodze, odpadająca farba - niczym PRL. Jedynym znakiem współczesności jest klamka na magnetyczny zegarek. Chociaż tyle...
Może faktycznie kabiny wyglądają jak by pamiętały jeszcze lata 80, ale tak na prawdę nie było aż tak źle. Jak już mówiłam to bardzo wygodne móc zostawić w takim czymś rzeczy. No i jest tam lusterko ;)
No ale przejdźmy wreszcie do tematu głownych atrakcji czyli samych kapieli. Otóż woda w basenach nie jest zwykłą wodą. Po pierwsze zawiera sód, siarczany, chlorki wapnia i magnezu, kwaśny węglan oraz fluor co sprawia, że nie tylko ma różne kolory ale jeszcze róznie śmierdzi ( bo niestety ale w każdym przypadku śmierdziała). Po drugie temperatura wód też jest różna - najzimniejszy basen jaki widziałam miał 16 stopni (dla prawdziwych twardzieli) a najgorętszy 40! Tak więc na prawdę jest w czym wybierać.
Tak samo jest z saunami. Jest ich dosłownie niezliczona ilość a ich temperatura jest do 100 stopni. Koło saun są również prysznice by można było zmyć z siebie to co się wypociło. Najzimniejszy basen też znajdował się koło saun by móc sobie po takiej posiadówce w gorącu wskoczyć do zimnej wody. Bardzo przyjemne uczucie. Koło saun dostępne są również bryłki lodu które możesz zabrać do środka dla ochłody. Organizacja perfekcyjna!
Ważnym plusem tego kąpieliska są baseny - nie tylko kryte ale i na świeżym powietrzu. Te właśnie najbardziej przypadły mi do gustu. Zwłaszcza, że pogoda tego dnia była piękna! Choć termometr wskazywał tylko 13 stopni to słońce prażyło na tyle mocno że opaliłam się z filtrem 50 na buzi.
7 godzinny pobyt na basenach wykończył nas, ale na prawdę było warto. Każdy kto będzie miał szansę wybrać się na Węgry czy właśnie do Budapesztu powinien odwiedzić miejscowe termy.
Tak i oto mój krótki weekend w Budapeszcie dobiegł końca. Wszystko co dobre w końcu szybko się kończy. Na szczęście już planuje kolejny wyjazd ;)
Dla zainteresowanych umieszczam jeszcze adres kąpielisk.
Adres: Széchenyi Gyógyfürdő, 1146 Budapest, Állatkerti krt. 11.
Następny notka to będą zakupy i fantastyczny przepis na muffinki jakie dzisiaj upiekłam.
Buziaki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz