niedziela, 8 kwietnia 2012

Nad błękitnymi falami Dunaju cz. II

Prawdziwa podróż odkrywcza nie polega na szukaniu nowych lądów, lecz na nowym spojrzeniu.
 -Marcel Proust
 Budapeszt przywitał mnie zrana piękną pogodą. Czyste błękitne niebo, mocno prażące słońce i wiatr który urywa głowy. Przynajmniej powietrze czyste, bez żadnego smogu. Poranek zaczęłam pyszną i aromatyczną kawą. Jak na chrześcijanke przystało wybrałam się rónież do kościoła , polskiego, jedynego w Budapeszcie. Naprawdę jestem zachwycona. Kościułek faktycznie niewielki, ale położony w porządnej okolicy, bardzo ładny, z przesympatycznym księdzem który powitał wszytskich wiernych podchodząc do nich i mówiąc "bardzo się cieszę, że tu jesteście". W odprawianiu mszy pomogła mu siostra oraz kleryk. Atmosfera naprawdę niesamowita! Widać, że ksiądz zna swoich wiernych w większości po imieniu. W dodatku organizacja w kościele niejednokrotnie lepsz niż w Polsce. W każdej ławeczce były książeczki z pieśniami a przy ołatrzu tablica z numerami pięsni ( w kolejności) jakie będą śpiewne w ciągu mszy. Na ławce równiez była kartka z czytaną na dzisiaj ewangelią, ogłoszeniami parafialnymi i artykułem na temat historycznego spojrzenia na zmartwychwstanie.Na prawdę jestem bardzo pozytywnie zasoczona. Poniżej zamieszczam link do strony internetowej parafii dla zainteresowanych.

Poranna Kawa

 Polska parafia
Strona Polskie Parafii Personalnej w Budapeszcie: www.parafiabudapeszt.republika.pl

 Planowanie wycieczki :)

 Po mszy tradycyjne śniadanie ( jeśli tak można nazwać posiłek o godzinie 12) a następnie wypad na miasto!
Jak już mówiłam wiatr dzisiaj był okropny więc spacer nad Dunajem odpadał bo nie dało się iść. Zdecydowanie bezpieczniej było się ukryć w krętych uliczkach Pesztu. Na pierwszy ogień dawno nie widzina katedra św. Stefana, potem spacerek po starym mieście, następnie koło parlamentu. Między czasie oczywiście obowiązkowa trzeba było się zagrzać w jakiejś miłej kawiarence już niestety z mniej miłą obsługą.

Bulwary nad Dunajem

 Lew strzegący mostu łańcuchowego

Ciekawa historia bagaży pewnych turystów które zostały wyładowane z autokaru i zostawione same sobie. Ciekawe co na to ich właściciele ...

W Budapeszcie wiosna w pełni! Słońce i kwiaty :)
 Bazylika św. Stefana (Szent István Bazilika) z zewnątrz...
 oraz w wewnątrz ...



Krótka historia w ojczystym języku :)
 A teraz pytanie - co bohater czeskich bajek robi w samym sercu węgierskiej stolicy?
 Trochę zieleni w centrum miasta


Parlament (Országház)

Zanim wróciliśmy do domu zdążyliśmy przemarznąć znów przez ten okropny wiatr więc trzeba było zastosować drastyczne środki na rozgrzewkę ;)
Mam nadzieję, że krótki tour po stolicy Węgier wam się podobał. Tymczasem pozdrawiam was cieplutko i idę nabrać siły na jutro. Ma być cieplej i bardziej słonecznie niż dzisiaj oraz ma być bezwietrznie! :)
Buziaki

2 komentarze:

  1. Bejbe! Ty narzekasz na wiatr? Myśmy tu śnieg mieli! O.o

    OdpowiedzUsuń
  2. hahaha wiem, wiem, słyszałam :D Liczę na jakieś ładne zdjęcia z bałwanem ;)

    OdpowiedzUsuń